Oficjalna Strona Specjalistycznej Hodowli Mastifa Angielskiego
Kraków - Reda - Władysławowo POLAND
ZKwP 3097/M
(+48) 0609 022 286
gg 5089411
Sierpień 2006 czyli o tym jak się kończy
lato
|
Na samym wstępie chcemy
zakomunikować ,że Nasz Champion Stanley, potocznie |
||
![]() |
A
co robiliśmy w sierpniu ? Po lipcowych wystawowych bojach, zaszylim się
: ) w ośrodku Wrzos niedaleko Bytowa nad jeziorem Łupawsko. Cisza ,
spokój, śliczne dacze rozłożone kilkanaście metrów od wody w środku
lasu. To ostatnio nasze ulubione miejsce wypoczynku. Tydzień wcześniej
byliśmy dokładnie 700m dalej w domku SMW. Grzyby, ryby, grile etc. Można było odpocząć. Sięgając jeszcze tydzień wcześniej, zafundowaliśmy sobie 2500km wycieczkę (licząc tam i z powrotem) do Lenesic pod granicę niemiecką. Biorąc pod uwagę nasze drogi ... jechaliśmy tam przez Niemcy. Drezno nocą potrafi dostarczyć mocnych |
|
| wrażeń jak i rozrywek. Wielkie wrażenie zrobiły na nas jak to mówimy rozłożone pod granicą z niemcami (Czechy) tzw. miasteczka publiczne.Co w nich jest publiczne to już chyba wiecie ... Na początku myśleliśmy że te dziewczyny które dziesiątkami okupują ławki, przystanki etc. w małych przygranicznych miasteczkach i wstają w całej "krasie" przy każdym przejeżdżającym ,to jakiś handel obnośny. W każdym razie co się oko nacieszyło to Nasze :) Nie dodałem ,że zastępcą kierowcy czyli mnie ...był imć Marcin ...właściciel Bossa. Jak żona Marcina będzie to czytać to niech wie gdzie się jej mąż szlaja : ). Wróćmy zatem do Lenesic koło Louny. Cóż tam takiego ? | ||
| Ano tam zlokalizowana jest hodowla mastifa z której chcieliśmy obejrzeć szczeniaki. Skończyło się na tym ,że przywieźliśmy małe 7 tygodniowe 11kg mowe płowe cudo. Rodzice to: champion Celestyn Lumarko syn Lennego ojca naszej Bonnie, oraz Kreta z hodowli Pod Slowackim Nebem (6 letnia sunia). Przyjechaliśmy na miejsce ok.15, dzwonimy do drzwi a tu głucho. Na podwórzu przechodziła kobieta ale nie zwracała na Nas uwagi. Na chwilę odeszliśmy od bramy i powąchaliśmy tylko dym z wydechu samochodu tejże pani. Pojechała sobie. Oglądaliśmy pieski z 15 metrów przez dziurę w bramie. W chwilę później na jakimś dziecinnych rozmiarów skuterku przyjechało jakieś dziecko w niebieskim kasku. |
|
|
| Być może ten kask mnie zmylił i mały motorek. Tak czy siak z motorka wysiadł Radek K. właściciel hodowli "Z Lounskeho Chovu", ale poznałem go dopiero jak zdołał sciągnąć niebieski kask. Później to już było z górki. Ważenie i oględziny miotu. Warunki raczej takie sobie, chociaż czyściutko. Kilka psów skojcowanych, posadzki betonowe, różne rasy. Cóż. Niemniej Radek trzeba mu to przyznać serce dla zwierząt ma. Na zdjęciu Radek K. i Kreta matka Betty.Później to już była tylko kawa, spisanie umowy, trochę plotek. | ||
|
|
Uwieńczenie sprzedaży na kamerze i to nie naszej i "go home". Wyjechaliśmy jeszcze przed zmrokiem, kierując się na Drezno czyli Niemcy. W drodze do Louny jak zwykle z zaskoczenia, odwiedziliśmy z Marcinem L. naszego Zeusa co by opatrzeć się na cały kolejny rok. Wracając do tematu wakacji ,na fotce po lewej to takie altanki z grillem i leśna stołówka. To wszystko nad jeziorem i w samym środku lasu. Naprawdę można wypocząć. Ośrodek nazywa się Wrzos i możemy go serdecznie polecić. Mieszka się z domkach w sercu lasu. W każdym z nich Telewizja satelitarna, kuchnia, prysznic lodówka, wszystko w boazerii. Rewelacja a ceny do przyjęcia. Co jeszcze ? Ano grzyby, | |
|
tyle ,że trzeba wiedzieć gdzie rosną a gdzie ich nie ma. Co do grzybów to chyba widząc poniższą fotkę , zdobyłem Wasze zaufanie. Sporo prawdziwków lub jak kto woli borowików, kozaków czerwonych i brązowych, maślaki to zbieraliśmy tylko modrzewiowe, lub takie małe brązowe główki do marynowania. Sporo grzybów jadaliśmy na kolację i tutaj sprostować muszę co nieco. Otóż okazuje się że kozaki nieciekawie smakują smażone za to maślaków i ich smaku nie da się z niczym porównać. Co wieczór zatem doświadczaliśmy uroczystej kolacji przy grilu (którego każdy domek na wyposażeniu posiada. Zrobiły sie z Nas prawdziwe obżartuchy. Ze spraw organizacyjnych to najlepiej jechać w kilka samochodów. W towarzystwie i weselej i raźniej. |
||
![]() |
|
|
| W drodze do Louny jak zwykle z zaskoczenia, odwiedziliśmy z Marcinem naszego Zeusa co by opatrzeć się na cały kolejny rok.Naprawdę imponujące zwierzę. Co by nie mówić, nie da się takiego psa niezauważyć. Niestety zero cech użytkowych i swój własny świat. | ||
![]() |
Wreszcie Marcin miał okazję sobie go porównać z Borsem. Niby bracia chociaż nie miotowi, niby Ci sami rodzice a wspólny mają tylko kolorek. Ech te geny, jako hodowcy planujemy, marzymy sobie a natura w swej nieskończonej różnorodności i tak obdarza Nas tym czym chce. Mimo ,że poszczególne linie hodowlane są do siebie podobne to jednak nie zdarzyły Nam się jeszcze 2 identyczne egzemplarze. Każdy pies inny. To sprzeczne z pojęciem rasy niemniej na szczęście 90 procent ludzi patrząc na psy danej rasy widzą prawie ich 100 procentowe podobieństwo. Tylko my hodowcy często dzieląc włos na czworo, sięgamy szczegółów których przeciętne |
|
| postrzeganie nie dostrzega. Pod sam koniec sierpnia a może to był już początek września padł pomysł co by może się spotkać. No to zorganizowaliśmy sobie mały niedzielny meeting we Władysławowie. Najpierw Marcelina z Elmitem przyjechali do Redy do MastineuM a ponieważ się spóźnili i było troszkę późnawo to nie dostali nawet kawy... : ) | ||
![]() |
|
|
| We Władku troszkę poczekaliśmy sobie na Asię z Chilli,...która była nota bene jakby to powiedzieć organizatorem zamieszania a potem musieliśmy po nią kilka razy wydzwaniać. Oj każdy ma komórę a problemy tu z łącznością Pospacerowaliśmy z Elmitem i Chilli po Władysławowie i zahaczyliśmy się w małej knajpie na kawę, piwo i obiadek. | ||
![]() |
Troszkę plot i marsz na plażę. Elmit i Chilli poszaleli ,szybko zrobiło się ciemno i trzeba było się zbierać. Poniżej Aga z Elmitem i Asia z Chillitą. Chilli dała popis swej sprawności fizycznej jak zupełne przeciwieństwo swej rasy. Takie cechy mogła Chilli odziedziczyć tylko po tatusiu , naszym championie Stanleyu. Kontunuując temat naszych nowych dziewuch czyli Bety i Brendy to, ... rosną zdrowo ku chwale MastineuM pod czujnym okiem swojej zastępczej mamusi Hery. Hera im matkuje jak potrafi najlepiej. Jak to się mówi zero agresji czego nie można niestety powiedzieć o Sarze u której zazdrość widać na kilometr. Te rude takie są słyszałem że fałszywe :) |
|
|
I tym optymistycznym i mało mądrym
stwierdzeniem kończymy niniejszy artykuł. |
||



Copyright MastineuM
Pozdrawiamy i gorąco zapraszamy.
Zapraszamy do publikacji własnych artykułów na temat molosów na łamach naszego
serwisu.
Gorąco zachęcamy do przesyłania fotek własnych molosów pomoże nam to uatrakcyjnić serwis i zwiększyć oglądalność.
Gorące pozdrowienia również od administratora. Prawa do artykułów i wszelkich zawartości witryny są zastrzeżone.
Jeśli chcecie państwo cokolwiek pobrać z naszych zasobów,... wyrażamy zgodę pod
warunkiem zamieszczenia naszego-zlinkowanego banerka reklamowego wszędzie tam
gdzie publikujecie nasze zdjęcia, artykuły itp.itd oraz poinformowanie nas o
tym.
Pozdrawiamy
Zespół MastineuM