Oficjalna Strona Specjalistycznej Hodowli Mastifa Angielskiego
Kraków - Reda - Władysławowo
POLAND
ZKwP 3097/M
(+48) 609 022 286
gg 5089411
Kwiecień i maj 2005
Jak nam miął...?
|
A zacznę od końca ponieważ lubię się chwalić jeśli jest czym.Złoto, 1 lokata w klasie otwartej NPwR i CWC Sybora było ostatnim elementem kwalifikacji, który był nam potrzebny do
Championatu. Zatem z dniem 15.05.2005r.Stanley Andiego vel Sybir, Sybor, Sebastian i wreszcie |
||
|
A teraz może zacznijmy od samego początku. Jak u Nas minął kwiecień i maj?Wszystko jak na spowiedzi macie poniżej. Dla tych dla których nasze relacje są zbyt osobiste, dowcipy niesmaczne i zaniżają poziom intelektualny polecamy może inne serwisy. Tych którzy lubią rodzinną atmosferę i śmiech pod każdą postacią zapraszamy do lektury. Z końcem kwietnia doszliśmy do wniosku że mimo fatalnej pogody można by wyskoczyć gdzieś na łono natury w długi weekend.Wyboru zbyt wielkiego nie mieliśmy ponieważ zbieraliśmy się w ostani dzień.We "Wrzosie" miejsc nie było więc wylądowaliśmy nad jeziorkiem w Łupawsku koło Bytowa w 2 piętrowym domku. |
|
| Słońce,
cisza, zero ludzi, praktycznie byliśmy sami na ośrodku.Piękno jeziora wręcz powala a wysepki których jest kilka to dodatkowa atrakcja.Na jednej z nich jest dąb który pamięta czasy Chrobrego.Woda niestety nie dla ludzi ,...Co prawda w zeszłym roku o tej porze na 8 st C kąpaliśmy się w tym samym miejscu ale na
5 st. nie zdecydowaliśmy się. No i cóż skończyło się na plażowaniu.Troszkę spacerków i nieudana próba "wykopania" jałowca.Juras zabrał ze sobą "cud saperkę". Rzeczywiście była mała, ze składanym
trzonkiem, wyglądała na coś przemyślanego.Wybraliśmy naszego kandydata .... pierwszy ruch skończył się złamaniem. Pięknie oksydowana stal, okazała się być aluminium. |
||
![]() |
|
|
| Poniżej Juras ze swoim Michałem nasladujący "MOSFILM". Wieczorami grille i driny oraz music na całą parę ...oczywiście w granicach smaku. A na ośrodku tylko my, las, wyłączone oświetlenie i kierownik. Tego klimatu i lekkiego dreszczu emocji na skutek atmosfery i scenerii nie da się zapomnieć. | ||
|
|
|
|
| Grilowaliśmy co prawda co noc, ale tak naprawdę prawdziwą "bibkę" udało nam się zrobić ostatniego dnia ,kiedy na ośrodku zostaliśmy już tylko my i p.kierownik.Muzyka z naszych autek na maxa troszkę tej spokojnej ale i szalonej.Załapała się nawet Britney, ale i Metalika, Cohen, Scorpions .... | ||
|
|
|
|
W międzyczsie wyłączono sztrum, muzyka grała dalej ponieważ z naszych
"rumaków" graliśmy. BYć może p.kierownik osrodka miał już dosyć hałasu. Cóż zamach nie udał się ale Asia musiała grilować metodą "na latarkę".Kolejne dni mijały szybko, odwiedziliśmy Monię z mężem i towarzystwem okupujących "Wrzos"w ilości sztuk 6.Przetestowaliśmy ich nową linię win La Castle, rzeczywiście wyśmienite i poprawiliśmy Whiskaczem (nic wyszukanego ,podróba za 30 zł) ale .... SKORO NIE CZUJESZ RÓŻNICY TO PO CO PRZEPŁACAĆ hahahaha Juras jak zwykle musiał się pochwalić kolejnym wodotryskiem zamontowanym w swojej furze. |
||
|
|
|
|
Później Monia odwiedziła nas z rewizytą, ale ani nie chciała drina a wogóle się spieszyła... i za to bura dla niej ...Już jej nie lubimy : )A teraz cofamy się troszkę do tyłu.Zanim wyjechaliśmy, porządziliśmy troszkę po Gdyni.Tak się zdarzyło ,że akurat był koncert i "Czarne Oczy" leciały w kółko.Ale popołudnie zaczęliśmy obiadkiem, a jeśli obiadek to tylko
Sfinx.Później to był krótki spacerek po Gdyni.I złapała nas wielka chcica na cos słodkiego.Lody ,kawa i ciacha wydały się idealne na tą porę.Danka jak zwykle marudziła i wertowała kartę pół godziny a my ze ślinotokiem godnym mastifa czekaliśmy aż zapadną decyzje pt. "Co zamawiamy"No i wreszcie wylądowaliśmy w Gdyni przy "muszli".Śpiewał Komarenko.Teraz przewijamy troszkę do przodu. Długi weekend zakończył się porannym deszczem, więc zwinęliśmy się przed południem.W drodze powrotnej odwiedziliśmy w celach konsumpcyjno-krajoznawczych DWOREK PARASZYŃSKI.Bardzo stylowo, ale zupki serwują w miseczkach dla krasnali, obiad był na solidnym poziomie ale i za solidne pieniądze.Czy tak czy siak warto przynajmniej zobaczyć.Minęło parę dzionków i szykolwaliśmy się do dowozu szczeniaków. |
||
|
|
|
|
Trasę zaplanowano.I tak kolejno Gdynia, Lublin,Kraków,Bielsko.W Planie była jeszcze wizyta w czeskiej hodowli z której wyszedł jeden z najpiękniejszych
i przede wszystkim największych europejskich InterChamiponów ojciec naszej Hery , Lenny Fade Cerny Levhart.To prawie 400 km od przejścia w Cieszynie ale nic nie szkodzi.
Drugie "nic nie szkodzi" to fakt ,że w Cieszynie byliśmy o 18. O 18 zapowiedzieliśmy się u p.Jany Cermakowej z informacją gdzie jesteśmy i że jedziemy.
Była troszkę zdziwiona kiedy powiedzieliśmy jej gdzie jesteśmy. Nie wiedzieliśmy o co chodzi.Okazało się że droga to góry i doliny "same pipidówki" .Co prawda był kawałek pięknej autostrady ale baardzo szybko się skończył. Znacie przecież teorię wzgledności Einsteina : ) "IM SZYBCIEJ PORUSZA SIĘ OBIEKT TYM WOLNIEJ PŁYNIE CZAS" No to skróciliśmy sobie trochę ten czas, zgodnie z j.w do tego stopnia ,że nie zatrzymałem się na "lizak".Nie to żebym nie chciał ...ale sami zrozumcie,jakby wyglądało gdyby droga hamowania miała ponad kilometr : ).Zajechaliśmy do Bosilca na 12 w nocy. Bosilec leży niedaleko nowej fabryki karmy dla psów PROPESCO (przejeżdżalismy obok).Pani Jana przywitała nas uśmiechnięta. Wybiegł Nas powitać tylko jeden mastifek, bardzo proporcjonalny łady piesek (Z Anglijskogo Doma) niemniej niezbyt duży.Zresztą ktokolwiek widział kiedyś Lennego (Sztefanka) to już każdy pies wydaje mu się mały.Weszliśmy do środka i okazało się że cała reszta piesków jest trzymana w domu.Ponad 20 mastifów w różnym wieku, w większości po 8-10 lat, ale były również i 2 maleństwa, dwie 10 miesięczne córeczki Lennego, boerbel i coś jeszcze. Przyjechaliśmy właśnie obejrzeć te suczki ponieważ nieustająco szukamy czegoś wyjątkowego. Oblukaliśmy sobie. Cóż ,.... Hera ma 8 miesięcy i ma ok. 10kg więcej, była spora różnica na kości i wogóle bez porównania. Wcześniej 2 hodowców informowało nas ,że suczki jak na swój wiek są duże.No to może Hera jest gigant ....ale niestety takiego giganta szukamy do naszej hodowli, więc wróciliśmy z niczym. Wróciliśmy po południu w sobotę a w niedzielę nad ranem "GO WEST" jak śpiewał PET SHOP BOYS czyli pojechaliśmy na wystawę do Dobrego Miasta. Hera dostała WO i wzięła udział w Best Puppy (dostała się do pierwszej 8 ki a potem dupa) Wygrały pluszaki i wyżeł.Sybor wygrał z Neyem w otwartej i otrzymał tytuł NPwR wraz z CWC. Był to ostatni element naszej kwalifikacji na CHAMPIONA POLSKI : ).I mały konkursik pt."Jakiej rasy jest piesek poniżej?" .Na sam koniec zamieszczam troszkę zdjęć bez komentarza którego na tym etapie większość z Was ma z pewnością dość.Chociaż po namyśle postanowiłem co nieco jeszcze dodać.Upały dają się pieskom troszkę we znaki. Kiedy Celsjusz dochodzi do 30 tki a Farenheit do iluś tam to leżą jak długie na płytkach i tylko czekają na zabawę z "wężem" Atakowanie tryskającej w węża wody to dla nich najlepsza zabawa. |
||



Copyright MastineuM
Pozdrawiamy i gorąco zapraszamy.
Zapraszamy do publikacji własnych artykułów na temat molosów na łamach naszego
serwisu.
Gorąco zachęcamy do przesyłania fotek własnych molosów pomoże nam to uatrakcyjnić serwis i zwiększyć oglądalność.
Gorące pozdrowienia również od administratora. Prawa do artykułów i wszelkich zawartości witryny są zastrzeżone.
Jeśli chcecie państwo cokolwiek pobrać z naszych zasobów,... wyrażamy zgodę pod
warunkiem zamieszczenia naszego-zlinkowanego banerka reklamowego wszędzie tam
gdzie publikujecie nasze zdjęcia, artykuły itp.itd oraz poinformowanie nas o
tym.
Pozdrawiamy
Zespół MastineuM